fbpx

Jak nie marnować czasu, czyli 7 rzeczy, których nie robimy w naszym studio graficznym

9 sie 2022 | selfcare

Czas to ograniczony zasób i nic na to nie poradzimy. Zastanawiasz się, jak nie marnować czasu w swoim studio graficznym? To proste! Wykreśl te 7 rzeczy ze swojej listy to-do, a od razu poczujesz różnicę.

Czy czujesz się czasem przytłoczona liczbą bodźców, które płyną do Ciebie z internetu, social mediów, od Twoich klientów? Miewasz wrażenie, że Twoja lista zadań nie ma końca, a zatem nigdy nie masz czasu zastanowić się, co dalej ma się dziać w Twoim studio? Nam też się to zdarza, choć na szczęście już znacznie rzadziej niż kiedyś, zanim przestałyśmy robić 7 pozornie niewinnych rzeczy. Przeczytaj, czy przypadkiem te same zachowania nie marnują Twojego cennego czasu.

Na początek warto wspomnieć, że warunki rozwoju i pracy każdej z nas są inne. Być może jesteś właśnie na studiach projektowych i skupiasz się w 100% na rozpoczęciu własnej działalności w najlepszym możliwym stylu. A może tak się składa, że kiedy to czytasz, to planujesz równolegle aranżację stołów weselnych na swój ślub i ten temat pochłania większą część Twojego czasu. My jesteśmy pracującymi mamami z potomstwem w łącznej liczbie 3 + jeden labrador. Popołudnia wypełniają nam zajęcia basenu, karate, tańca i angielskiego, przeplatane miłymi wyjściami na różne atrakcje miejskie i… zwykłą codziennością. Można powiedzieć, że nasze życie osobiste jest tyle bogate, co zaskakujące, a momentami wręcz przytłaczające. 

Nie jesteśmy w stanie żyć pracą 24h na dobę, dlatego wraz z ewolucją naszych ról i obowiązków, musiałyśmy przyjrzeć się temu, co pożera nasz czas, dezorganizuje działania i wprowadza niepotrzebny chaos. Doszłyśmy jednogłośnie do wniosku, że jest 7 rzeczy, które musimy absolutnie wykreślić z naszej listy to-do i Tobie radzimy zrobić to samo.

 

Jak nie marnować czasu? To proste:

Jak nie tracić czasu

01

nie zapisujemy się na newslettery innych graficzek ani nie śledzimy przesadnie kont graficznych

Doskonale wiemy, jak kuszące jest wędrowanie po Instagramie lub Pintereście i oglądanie cudzych prac. Albo zbieranie lead magnetów innych graficzek, tylko po to, aby przekonać się, czy informacje, które przekazujemy naszych odbiorcom, są nadal aktualne i podane w atrakcyjny sposób. 

Świat designu jest pełen utalentowanych, pracowitych osób, które tworzą przecudowne rzeczy, bez dwóch zdań. Ale to nie znaczy, że masz wszystkich śledzić i zmieniać swoje podejście, materiały, sposób działania w momencie, gdy odkryjesz coś atrakcyjnego u innego grafika. 

Prowadzenie własnej działalności, a w szczególności marki osobistej, sprawia, że wiele tych odkryć potrafi podkopać budowaną mozolnie pewność siebie, a czasem wręcz dotknąć do żywego. No i nie jest to przepis na to, jak nie marnować czasu, a wręcz odwrotnie.

Zamiast śledzić innych artystów, zaobserwuj profile, które wzbogacają Twoją wiedzę i umiejętności w obszarach, które są równie ważne dla rozwoju biznesowego, co Twoje skille projektowe.

Specjaliści od podatków, prawnicy, marketerzy publikują masę przydatnych informacji, które poszerzają nasze postrzeganie biznesu i rynku. Na szczęście era szpanowania branżowym żargonem już dawno za nami i dziś jesteś w stanie znaleźć wartościowe i przyjazne informacje nawet o tak dziwnej i odległej tematyce jak choćby kryptowaluty czy NFT.

Uważaj tylko, aby nie popaść ze skrajności w skrajność i nie zacząć przyjmować wręcz niezdrowych porcji wiedzy w tematach, które nie leżą w obszarze Twojego geniuszu. My oczywiście w taką pułapkę wpadłyśmy, dlatego dziś…

02

…nie ćpamy wiedzy

Dostępność różnego rodzaju źródeł, eksperckich opinii, kursów, danych i badań jest obecnie tak duża, że w zasadzie można by doktoryzować się z dowolnego tematu w zaciszu własnego domowego biura. Taki niepohamowany pęd do zdobywania wciąż nowych informacji i umiejętności my nazywamy… ćpaniem wiedzy. 

Nie zrozum nas źle: oczywiście bez dwóch zdań powinnaś być na bieżąco z tym, co dzieje się w naszej branży. Ale nie musisz przerabiać dodatkowo kursów z Instagrama, copywritingu, kręcenia wideo, prezentacji online i nie wiadomo, czego jeszcze. Szczególnie, jeśli nie jesteś właśnie w konkretnej potrzebie.

pro tip

Zamiast kolekcjonować kursy, postaw na zdobywanie praktycznych umiejętności wtedy, kiedy są one REALNIE potrzebne. Wyrabiaj w sobie ciekawość i zadawaj pytanie: jak to jest zrobione? Właśnie to pytanie sprawiło, że nauczyłyśmy się kręcić i składać własne wideo, nagrywać i montować podcast, tworzyć poczytne karuzele na instagramowy profil, a także… obsługiwać programy graficzne. Ich technikalia nigdy nie były dla nas celem samym w sobie. Widząc ciekawe efekty graficzne w otaczającym nas internecie, pytałyśmy o wskazówki Google’a (co, zupełnie na marginesie, fajnie pokazuje, że SEO i blogi nadal mają się świetnie). Uczyłyśmy się konkretnych umiejętności niemalże przy okazji, bez pochłaniania wielogodzinnych kursów, które tylko częściowo odpowiadały na nasze pytania.

w ćpaniu wiedzy kryje się zresztą pewna pułapka – im więcej wiesz, im wyższy jest Twój poziom, tym bardziej utwierdzasz się w przekonaniu, że tylko Ty potrafisz zrobić w swojej firmie wszystko najlepiej. Ups! W tym miejscu też byłyśmy. Ale dziś…

03

(już) nie staramy się zrobić wszystkiego samodzielnie

Można powiedzieć, że od początku byłyśmy na nieco uprzywilejowanej pozycji, bo wystartowałyśmy jako duet, co oznacza, że kompetencje w naszej firmie są naprawdę szerokie, a jednocześnie praca dzieli się przyjemnie na dwie osoby. Wiele rzeczy potrafimy lub nauczyłyśmy się robić samodzielnie i przez długi czas korzystałyśmy ekstensywnie z naszych umiejętności szybkiego uczenia się i bezzwłocznego testowania nowych kompetencji w praktyce. Jak już wspomniałyśmy, montujemy własnoręcznie nasz podcast, składamy lekcje wideo do kursów, piszemy newslettery i prowadzimy media społecznościowe bez pomocy specjalistów. 

Po kilku latach w biznesie stwierdzamy jednak bez mrugnięcia okiem, że choć naprawdę umiemy niemało, to nigdy nie będziemy w różnych obszarach tak dobre, jak specjaliści, którzy danym tematem oddychają każdego dnia. Przykładem niech będą tutaj reklamy, które przez kilka lat prowadziłyśmy samodzielnie z różnym skutkiem, a kiedy zdecydowałyśmy się oddać je w ręce Ali, ekspertki od adsów, byłyśmy zdumione tym, jakie wyniki można osiągać. Podobnie było w przypadku aktualizacji strony, wdrażania newsletterów i zarządzania projektami. Od kiedy tą działką zajmuje się Agata, wszystkie artykuły i newslettery docierają do Ciebie right on time!  A to z kolei pomaga nam budować wiarygodność i zaufanie (a przynajmniej takie odnosimy wrażenie 😉 ). 

Praktycznie od samego początku jest z nami także Sylwia, która zajmuje się wdrażaniem zaprojektowanych przez nas stron internetowych. Gdybyśmy wszystko miały robić same, prawdopodobnie nasze rodziny widziałyby nas przez jakieś 5 minut dziennie 😉

04

nie przejmujemy się liczbami na kontach społecznościowych, ani liczbą wypisów z newslettera

Kiedy działasz w swojej firmie samodzielnie i dajesz z siebie 300%, by osiągać pewne mierzalne wyniki, możesz czuć frustrację, gdy Twoi obserwatorzy odpływają z Twoich mediów społecznościowych lub wypisują się z Twojego newslettera. Aby temu przeciwdziałać, podwajasz wysiłki, produkujesz jeszcze więcej treści i spędzasz godziny na buszowaniu po social mediach w poszukiwaniu nowych obserwatorów. To całkiem zrozumiałe.

Spróbuj jednak pomyśleć o tym w inny sposób: osoby, które odchodzą z Twojej przestrzeni online:

  • albo z pomocą Twoich treści już rozwiązały swoje problemy, 
  • albo i tak nigdy nie zostałyby Twoimi płacącymi klientami, bo nie nadajecie na tych samych falach. 

Takie osoby tworzyłyby tzw. sztuczny tłok, który na początku może by i cieszył Twoje oko, ale nie przekładając się na konwersję, czyli sprzedaż Twoich usług, szybko zrodziłby inny rodzaj frustracji pt. “co ja robię nie tak, że nikt nie rezerwuje u mnie projektu?”

współpraca z klientem - onboarding

właśnie tak!

Kiedy widzimy, że co 2 tygodnie z naszej listy mailingowej odpływa 15-20 osób, przybijamy sobie piątkę, bo wiemy, że dla tych osób i tak zrobiłyśmy wszystko, co mogłyśmy i nasza wspólna podróż po prostu dobiegła końca. Z kolei w liczbach na mediach społecznościowych przestałyśmy się już łapać. +20? -20? Z całym mnóstwem kont-duchów ta arytmetyka jest bezcelowa. Lepiej skupić się na realnej pomocy tym, którzy angażują się w Twoje treści, nawet jeśli jest ich garstka.

15 bledow na naszej drodze do dochodowego studio graficznego

ZGARNIJ E-BOOK JUŻ TERAZ I ZACZNIJ ZUPEŁNIE NOWE ŻYCIE W BRANŻY GRAFICZNEJ!

"15 błędów na naszej drodze do dochodowego studio graficznego" pomoże Ci:

zdiagnozować, które obszary prowadzenia studio graficznego wymagają u Ciebie zaopiekowania,

znaleźć odpowiedź na pytanie, dlaczego wciąż zaniżasz wyceny swoich usług,

określić, jak w Twojej sytuacji możesz pracować efektywniej... i wiele więcej!

05

nie umawiamy się na spotkania wstępne ze wszystkimi osobami, które wyślą nam zapytanie, nie jesteśmy dostępne 100% czasu i nie odpowiadamy natychmiast

Te wszystkie zachowania postanowiłyśmy uwzględnić w jednym punkcie, ponieważ łączą się z tematem kontaktów z klientem i zarządzaniem komunikacją. Pamiętamy czasy, kiedy zapytanie na naszej skrzynce mailowej było rzadkim gościem. Kiedy już się pojawiło, paliłyśmy się do natychmiastowej odpowiedzi, by okazać potencjalnemu klientowi należyty szacunek oraz wykazać się gotowością do spełnienia każdego jego marzenia. Niestety ten styl komunikacyjny sprawiał, że wyglądałyśmy jak regularne desperatki. Taka postawa nie sprzyja budowaniu autorytetu, podstawia Ci nogę w trakcie negocjacji, a na dodatek często wprowadza chaos do Twoich codziennych działań, ponieważ zanim porządnie się zastanowisz, już wypowiadasz sakramentalne “TAK”, zapominając o innych zobowiązaniach, które masz już na talerzu.

Przez lata byłyśmy mistrzyniami kładzenia się pod nogami naszych potencjalnych klientów, chodzenia najpierw na żywo, a potem online na wszystkie spotkania. Dzisiaj nasz sposób komunikacji to zupełnie inna bajka.

Jak nie marnować czasu w tym procesie?

Po pierwsze nie odpowiadamy na zapytania od razu. Zachowujemy 2-3 dni robocze na zastanowienie się nad zapytaniem, rozważenie jego potencjalnego harmonogramu, skontrastowanie go z naszymi zobowiązaniami i… mały research na temat klienta. Lubimy wiedzieć, z kim mamy do czynienia i czy dany projekt wpisuje się w nasze wartości. A jeśli coś nam nie zagrało, dziękujemy za kontakt i przekierowujemy do kogoś innego, aby nie marnować czasu klienta i swojego. Jeśli wszystko nam się zgadza, po kilku dniach zapraszamy klienta na spotkanie online, podając kilka terminów do wyboru. Nasza dostępność jest ograniczona nie tylko na pokaz: na zapleczu tworzymy treści, opiekujemy się zrealizowanymi projektami, prowadzimy szkolenia i konsultacje, czyli innymi słowy pracujemy nie tylko W naszej firmie, ale także NAD nią. To przekłada się bezpośrednio na limitowaną liczbę wolnych terminów w naszym kalendarzu.

06

nie próbujemy wciskać nadprogramowych klientek i zleceń

Wyczuwalna aura niedostępności ma swoje dobre i złe strony. Choć na ogół pozwala trzymać w ryzach bieżące działania i ruch na skrzynce mailowej, to zdarza się także, że przez nią współpraca z nami jawi się jako zakazany owoc: im bardziej nie możesz go mieć, tym bardziej go chcesz. Zdarzają nam się zapytania i telefony, których główne przesłanie brzmi “nie wyobrażam sobie pracy z nikim innym, ale potrzebuję działać TERAZ”. 

współpraca z klientem - onboarding

W przeszłości czułyśmy się tak mocno połechtane takim wyznaniem, że od razu starałyśmy się wygospodarować dla klienta miejsce w naszym zatłoczonym grafiku. Efekt? Mnóstwo nadgodzin, stresu i potu wstępującego na czoło, gdy założone terminy przestawały się spinać i losy kilku projektów na raz wisiały na włosku. Zapytamy retorycznie: po co to sobie robić? 😉 Próba ogarnięcia wszystkiego i obmyślenia harmonogramu idealnego sprawiała, że marnowałyśmy czas na zadania niezwiązane z naszą główną działalnością. 

Jeśli klient docenia nasze dokonania, jesteśmy niesamowicie wdzięczne, dumne i… informujemy go o możliwych terminach, zachęcając do przemyślenia harmonogramu raz jeszcze. Na ogół projekty, które klient chciałby wykonać TERAZ, i tak okazują się zazwyczaj tzw. sztucznym ASAPem, czyli projektem. którego nie da się zrealizować od ręki ze względu na braki choćby niezbędnych analiz, tekstów czy materiałów źródłowych. Takim sztucznym asapom mówimy zdecydowane, acz miło uśmiechnięte “nie”.

07

nie podejmujemy się współprac – projektowych i edukacyjnych – które nie wpisują się w naszą misję i profil klienta idealnego

Last but not least, od czasu rebrandingu w 2017 roku stoimy mocno na straży wartości naszej marki. Wiemy dobrze, że nie jesteśmy idealnymi współpracownikami dla każdego i że nie każda grupa docelowa jednakowo skorzysta na naszych usługach, kursach czy szkoleniach. Kiedy planujemy możliwe współprace na kolejny kwartał, przyglądamy się propozycjom i analizujemy to, czy jesteśmy realnie good fit do danego projektu. Możesz pomyśleć, że przecież im więcej, tym lepiej, i że każda forma budowania świadomości marki i pozyskiwania rozgłosu jest świetna. Też tak myślałyśmy i angażowałyśmy się w przedsięwzięcia, które nie przybliżyły nas do naszych celów ani o krok. Dziś o wiele bardziej wnikliwie przyglądamy się profilowi klienta idealnego i staramy się brać udział w takich projektach, które pasują jak ulał do naszej misji i wizji biznesu.

identyfikacja wizualna co to paleta kolorów

Czy Ty także zastanawiałaś się kiedyś, jak nie marnować czasu w swoich studio graficznym i świadomie się czegoś wyrzekłaś?

Złap kartkę i długopis, i zapisz pierwsze 3 rzeczy, które zżerają Twój czas. Stwórz listę to-NOT-do, która będzie Ci przypominała o dobrych praktykach i osiędbaniu w biznesie graficznym.

Cheers!
Karla

W podobnych tematach

przeczytaj koniecznie

skalowanie biznesu graficznego

Skalowanie biznesu graficznego – co to jest i jak to zrobić?

jak budowac poczucie wlasnej wartosci w roli graficzki

Jak budować poczucie własnej wartości w roli graficzki?

Jak zarządzać czasem w studio graficznym – podcast DSG #11

zabierz się do pracy

pobierz materiały

szkolenie z wyceny dla graficzek

Bezpłatne SZKOLENIE

Obejrzyj szkolenie i dołącz do listy biznesowej dla graficzek i webdesignerek, gdzie uczymy, jak prowadzić dochodowe studio graficzne.

Hello, Girl!

Jesteśmy Karla i Ania, czyli kreatywne duo graficzek i strategów komunikacji.

Od ponad 10 lat wspieramy kobiece biznesy i świadczymy szyte na miarę usługi projektowe. Oferujemy branding, projektujemy grafiki i strony www dla charyzmatycznych, dziewczyńskich biznesów. Wspieranie innych graficzek, naszych sióstr po fachu, to nasze oczko w głowie. Zobacz, co jeszcze możemy Ci zaoferować.

Posłuchaj podcastu dla graficzek podcast dla grafików

Kurs "Dochodowe Studio Graficzne"dochodowe studio graficzne kurs

Zobacz produkty dla graficzek produkty dla graficzek