Jak budować relacje zawodowe, czyli dlaczego portfolio to za mało
Jak budować relacje zawodowe, które otwierają nowe możliwości? O współpracy, społeczności i rozwoju w branży kreatywnej rozmawiamy z twórczyniami Hub for Creatives.
posłuchaj odcinka NOWEGO SEZONU #2.19
Dlaczego portfolio to za mało? O relacjach, które rozwijają kreatywne biznesy
O czym mówimy w tym odcinku
Witamy Cię w kolejnym odcinku drugiego sezonu podcastu Dochodowe Studio Graficzne! W drugim sezonie naszej audycji zaglądamy za kulisy pracy w branży graficznej razem z naszymi gośćmi – rozmawiamy o projektowaniu, prowadzeniu biznesu i realiach codziennej pracy kreatywnej.
W dzisiejszym odcinku podcastu rozmawiamy z Kingą Baranowską i Anią Szylar, współzałożycielkami Hub for Creatives, inicjatywy łączącej osoby z branży kreatywnej w Warszawie. Rozmawiamy o tym, jak zrodził się pomysł na Hub, dlaczego projektanci, filmowcy, architekci i copywriterzy mają więcej wspólnego, niż im się wydaje, i jak spotkania offline mogą dać to, czego nie zastąpi żaden kurs online.
Poruszamy też temat budowania współpracy w duecie, kiedy warto wchodzić w partnerstwa zawodowe i jak nie zgubić własnego kompasu w świecie pełnym cudzych pomysłów. Nie pomijamy AI, bo obie gościnie mają wyraźne zdanie na temat tego, co sztuczna inteligencja zmienia w branży kreatywnej i gdzie nadal niezastąpiony pozostaje człowiek z jego wrażliwością i doświadczeniem.
Zapraszamy do słuchania i czytania: z kubkiem kawy i bez spiny!
A jeśli szukasz więcej inspiracji dla swojego studia graficznego, sprawdź pozostałe nasze odcinki tutaj.
Zostaw komentarz pod filmem na Youtube lub napisz do nas tutaj:
Instagram - Linkedin Ania - Linkedin Karla - helou@shablon.pl
W ODCINKU WSPOMINAMY:
- Hub for Creatives - strona www i profil na Instagramie
- Kinga Baranowska - strona www i profil na Instagramie
- Podcast Kinga Baranowska - wsparcie w rozwoju zawodowym w branży kreatywnej
- Monster Mind Studio - strona www i profil na Instagramie
- Festiwal Digital Cultures - strona www i profil na Instagramie
- Open call - zgłoś swój projekt na Best of Poland 2026
Do usłyszenia i zobaczenia w kolejnym odcinku!
wolisz oglądać?
Zobacz nagranie odcinka na YouTube
Kluczowe momenty tego odcinka
00:00 – Zapowiedź i wprowadzenie
01:48 – Kim są Kinga i Ania z Hub for Creatives
05:04 – Jak powstał Hub? Siła przypadkowego spotkania
08:26 – Czym dokładnie jest Hub for Creatives?
14:01 – Pieniądze w branży kreatywnej = trudny temat
19:22 – Offline zamiast kolejnego kursu online
24:27 – Czy Hub wyjedzie poza Warszawę?
28:01 – Relacje zawodowe kontra portfolio, co ważniejsze?
32:31 – Jak się pracuje w duecie - kulisy współpracy
40:30 – Kompetencje przyszłości w branży kreatywnej
52:43 – AI w pracy twórczej: zagrożenie czy narzędzie?
01:00:16 – Gdzie znaleźć Hub for Creatives i gościnie
wolisz czytać?
Zobacz pełen transkrypt odcinka
Czym jest Hub for Creatives i dlaczego powstał?
K | A: Dzień dobry, cześć. Witamy was bardzo serdecznie w kolejnym odcinku podcastu Dochodowe Studio Graficzne. Z tej strony Karla i Ania. Gościniami odcinka są Kinga i Ania, współzałożycielki Hub for Creatives - inicjatywy łączącej osoby z różnych obszarów branży kreatywnej, a także tworzącej przestrzeń do rozmów, współpracy czy wymiany doświadczeń.
Dzisiaj porozmawiamy o tym, kim właściwie są „kreatywni”, dlaczego relacje zawodowe mogą być równie ważne jak portfolio oraz jak wygląda budowanie społeczności dla osób, które na co dzień tworzą, projektują i jednocześnie rozwijają własne biznesy.
Zacznijmy od początku. Jak się poznałyście i co sprawiło, że postanowiłyście wspólnie stworzyć Hub for Creatives?
A: Poznałyśmy się w zeszłym roku na moim festiwalu, poświęconym kulturze cyfrowej i skierowanym do twórców zainteresowanych stykiem technologii i kultury. Kinga była na wszystkich panelach i wykładach, a potem zapytała, czy nie chciałabym porozmawiać w jej podcaście „Creatives for Creatives”, który wtedy bardzo prężnie rozwijała. Spotkałyśmy się zresztą w tym samym miejscu, w którym teraz nagrywamy ten odcinek, i zostałyśmy chwilę dłużej, żeby porozmawiać. Okazało się, że obie mamy pomysł, żeby stworzyć przestrzeń do spotkań dla branży kreatywnej, i uznałyśmy, że lepiej zrobić to razem niż konkurować. Hub for Creatives powstał bardzo szybko, bo nie analizowałyśmy tematu w nieskończoność, tylko po prostu zabrałyśmy się do działania - na początku tego roku.
K: Każda z nas miała podobną wizję: chciałyśmy organizować cykliczne spotkania offline, które integrowałyby osoby z branży kreatywnej, miały wymiar edukacyjny i tworzyły przestrzeń do networkingu. Szybko okazało się, że łączą nas nie tylko podobne potrzeby i poczucie misji, ale też zbliżony pomysł na działanie. Nie było tak, że najpierw się polubiłyśmy i dopiero potem wymyśliłyśmy wspólny projekt - polubiłyśmy się, mając już bardzo podobny pomysł na działanie. Chyba po prostu spotkałyśmy się w dobrym czasie i w dobrym miejscu. Zorganizowanie takich spotkań to oczywiście jakieś wyzwanie, ale to nie jest podpisywanie cyrografów ani zakładanie spółki na całe życie - próg wejścia jest niski, więc po prostu spróbowałyśmy, nie ryzykując zbyt wiele.
To pokazuje, że warto rozmawiać z ludźmi. W jednej rozmowie może się okazać, że ktoś ma podobny pomysł i chce iść w tym samym kierunku. Organizacja pojedynczego spotkania jest wyzwaniem, ale nie oznacza od razu zakładania spółki i zobowiązania na całe życie. Mogłyśmy potraktować to jako próbę: zróbmy pierwsze wydarzenie i zobaczmy, co się wydarzy.
K | A: Wcześniej w ogóle się nie znałyście, a mimo to bardzo dobrze dopasowałyście się pod względem kompetencji i podejścia do działania. To brzmi jak sytuacja, w której obie strony zyskują.
Powiedziałyście też, że rozpoczęcie tego projektu nie wiązało się z dużym ryzykiem. Czy wynikało to z tego, że każda z was miała już własną społeczność, na której mogłyście przetestować tę inicjatywę - Kinga wokół podcastu, a Ania wokół festiwalu?
Pomogło zapewne również to, że każda z was miała już własną społeczność - Kinga wokół podcastu i działalności coachingowej, a Ania wokół festiwalu.
A: Każda z nas zgromadziła wokół siebie nieco inną społeczność. Można to porównać do dwóch nachodzących na siebie okręgów: część odbiorców była wspólna, ale każda z nas docierała też do osób z innych środowisk. Łączyło je zainteresowanie podobnymi tematami, jednak funkcjonowały w nieco innych kręgach. Dzięki Hub for Creatives mogły spotkać się w jednym miejscu, poznać się i wykorzystać tę przestrzeń do nawiązywania nowych relacji oraz współpracy.
K | A: Samo słowo „hub” dobrze oddaje tę ideę: to portal i przystań, do którego trafiają kreatywni z różnych stron.
K: To było dla nas bardzo ważne. Podcast prowadzę dopiero od jesieni zeszłego roku, a na co dzień zajmuję się przede wszystkim coachingiem i mentoringiem osób z branży kreatywnej. Wspieram je w rozwoju zawodowym, między innymi w zarządzaniu karierą, pokonywaniu blokad, budowaniu oferty i wycenianiu swojej pracy. Pracując z osobami wykonującymi bardzo różne zawody, zauważyłam, że choć różnią się one kompetencjami twardymi, na poziomie wyzwań psychologicznych i biznesowych mają wiele wspólnych doświadczeń. Jednocześnie dużo tracimy, zamykając się w hermetycznych środowiskach - designerzy spotykają się głównie z designerami, a filmowcy z osobami z branży filmowej. Brakuje przepływu różnych perspektyw, które mogłyby nas wspierać i pokazywać, że wiele osób mierzy się z podobnymi problemami.
K | A: To widać nawet w zwykłych rozmowach. Kiedy rozmawiałyśmy ze znajomym projektantem wnętrz o współpracy z klientem, okazało się, że mierzy się niemal dokładnie z tymi samymi sytuacjami co graficzki czy webdesignerki. Branże wyglądają inaczej, ale problemy często są identyczne. Dlatego pomysł, żeby połączyć osoby z różnych obszarów branży kreatywnej, jest tak wartościowy. W tej grupie mogą znaleźć się nie tylko graficzki i projektantki, ale też architekci, twórcy filmowi i przedstawiciele wielu innych zawodów.
K: Na spotkania przychodzą osoby z marketingu, agencji reklamowych, filmu, architektury, pisarstwa czy florystyki. Różnorodność jest dużą wartością również dlatego, że przedstawiciele tej samej profesji bywają dla siebie konkurencją. Dwóch architektów nie zawsze podejmie wspólny projekt, ale architekt i fotograf mogą stworzyć bardzo dobry duet. Chcemy ułatwiać takie połączenia: wymianę zleceń, budowanie zespołów i rozpoczynanie wspólnych projektów.
K | A: My też często zachęcamy graficzki i projektantki stron do współpracy z copywriterkami. Taki tandem może wzajemnie polecać sobie klientów i oferować pełniejszą usługę. Wraz z rozwojem wideo podobną wartość może mieć kontakt z reżyserem czy montażystą, który spojrzy na nasze materiały z innej perspektywy.
Dlaczego osoby kreatywne potrzebują relacji zawodowych?
K | A: Gdybyście miały w kilku zdaniach wyjaśnić osobie, która nigdy nie słyszała o Hub for Creatives, czym jest ta inicjatywa i jaka jest jej misja, co byście powiedziały?
A: Z mojej perspektywy Hub for Creatives realizuje kilka misji. Jedną z najważniejszych jest większa otwartość na rozmowę o pieniądzach w środowisku artystycznym. Wycena sztuki i pracy twórczej wciąż bywa niezręczna, ponieważ trudno ją jednoznacznie zmierzyć i przełożyć na konkretne stawki. Chcemy pokazywać, że sztuka i tworzenie kultury nie muszą być wyłącznie pasją czy działalnością misyjną, ale mogą także stanowić sposób na życie i uczciwe zarabianie. Działam międzynarodowo i widzę, jak bardzo podejście do finansowania kultury różni się w zależności od kraju i kontekstu kulturowego. W Polsce jesteśmy przyzwyczajeni do tego, że wiele wydarzeń dofinansowanych ze środków publicznych jest bezpłatnych, a artyści często pracują „dla idei”. W rezultacie nie zawsze potrafią powiedzieć, że proponowana stawka jest zbyt niska albo że nie podejmą się projektu na takich warunkach. Jako kuratorka wielokrotnie widziałam wystawy realizowane kosztem rodziny, znajomych czy partnerów. To niestety dość powszechna praktyka. Dlatego tak ważne jest, żeby o kulturze rozmawiać nie tylko w kontekście idei i wizji, ale również harmonogramów, budżetów, stawek i innych konkretnych warunków pracy. Dla społeczności Digital Cultures, którą wniosłam do tego projektu, jest to szczególnie istotny obszar.
Drugim ważnym obszarem jest networking, o którym wspominała Kinga. Często zamykamy się we własnych bańkach: architekci rozmawiają z architektami, a graficy z grafikami. Tymczasem tworzenie kultury cyfrowej opiera się na budowaniu interdyscyplinarnych zespołów. Osoba pracująca nad doświadczeniem immersyjnym może potrzebować kogoś, kto tworzy wirtualne światy albo pracuje w Unreal Engine. Takie osoby nie zawsze mają okazję spotkać się na żywo. Najczęściej szukamy kontaktów w internecie, ale nie zawsze mamy odwagę napisać do kogoś obcego. Podczas spotkań Hub for Creatives można porozmawiać bezpośrednio i od razu sprawdzić, czy dobrze się rozumiemy, mamy podobną energię i chcemy kontynuować tę znajomość, na przykład przy kolejnej kawie.
K | A: Ten kontakt ze społecznością może również dać twórcom siłę do rozmowy o pieniądzach. Wiele utalentowanych osób rezygnuje z występowania czy tworzenia, ponieważ nie może się z tego utrzymać. Brakuje nie tylko środków, ale czasem także języka i narzędzi do stawiania granic oraz negocjowania stawek.
K: Ważny jest dla nas również sposób zdobywania wiedzy. Mamy dziś ogromny dostęp do kursów, e-booków i treści edukacyjnych, ale zwykle korzystamy z nich samotnie, przed komputerem. Wiele osób kupuje kursy i ich nie kończy, a jeszcze mniej wdraża zdobytą wiedzę. Hub nie ma przypominać tradycyjnego wykładu, podczas którego ekspert stoi przed prezentacją i przemawia do publiczności. Zapraszamy praktyków, którzy opowiadają o konkretnych przypadkach, narzędziach, procesach i problemach. Uczestnicy mogą zadawać pytania, włączać się do dyskusji i porozmawiać z gościem po zakończeniu oficjalnej części. Zależy nam na partnerskiej atmosferze - bez podziału na osobę „z ambony” i biernych słuchaczy.
Chciałyśmy stworzyć coś pomiędzy kursem online a studiami podyplomowymi. Miejsce, w którym można spotkać praktyków, dostać informację zwrotną i pokazać własną pracę. Niektórzy przychodzą z laptopami i prezentują projekty, nad którymi aktualnie pracują. Jedna z naszych stałych uczestniczek, florystka, przyniosła kiedyś małe bukiety, żeby opowiedzieć o swojej działalności. Hub ma być żywym, pulsującym organizmem.
Każde spotkanie dotyczy innego tematu, dlatego skład grupy się zmienia. Podczas wydarzenia o sztucznej inteligencji nie chciałyśmy powielać narracji AI zabierze ci pracę. Straszenie prawdopodobnie przyciągnęłoby więcej osób, ale zależało nam na normalizacji tematu, pokazaniu różnych perspektyw i zapewnieniu realnego wsparcia. Pytamy naszych gości bardzo konkretnie: jak wygląda ich workflow, z jakich narzędzi korzystają, jak podejmują decyzje i z czym mierzą się w codziennej pracy. Czasem zadajemy pytania, których inni nie mają odwagi zadać - w formule kolega pyta. Chcemy tworzyć przestrzeń do szczerej rozmowy o sprawach, które interesują wiele osób, ale nie zawsze uchodzą za wygodne.
A: Dodałabym jeszcze, że nasi goście dają bardzo praktyczną wiedzę - pytamy ich wprost, jak pracują, jakich narzędzi używają, jak wygląda ich workflow, z czym się mierzą. Zależy nam, żeby zadawać pytania, których inni czasem boją się zadać.
K | A: Czyli stawiacie przede wszystkim na praktykę i konkretne wskazówki. Tego często brakuje na studiach, co słyszymy również od graficzek, z którymi rozmawiamy. Programy bywają skupione na teorii, historii sztuki czy bardziej abstrakcyjnych zagadnieniach, a kiedy przychodzi czas na codzienną pracę, wiele osób nie wie, od czego zacząć.
K: Dobrym przykładem było spotkanie, na które zaprosiłyśmy przedstawicieli agencji reklamowej, marki Plus, galerii oraz Mazowieckiego Obserwatorium Kultury. Każdą z tych osób zapytałyśmy, czym kieruje się przy wyborze ludzi do współpracy. Uczestnicy mogli dowiedzieć się, na co zwraca uwagę korporacja poszukująca twórców wideo lub contentu, czego galeria oczekuje od artysty przesyłającego portfolio oraz jakie kryteria stosuje agencja reklamowa. Zderzyłyśmy ze sobą bardzo różne perspektywy, ale ostatecznie okazało się, że wszystkie te podmioty oczekują podobnych postaw i sposobu prezentowania swojej pracy.
Chcemy pokazywać, że świat branży kreatywnej nie musi być niezrozumiały ani niedostępny. Istnieją konkretne zasady i elementy, na które warto zwrócić uwagę, aby zwiększyć swoje szanse na uzyskanie informacji zwrotnej, nawiązanie współpracy, a czasem nawet otrzymanie propozycji pracy.
Jak budować relacje zawodowe zamiast konkurować?
K | A: Część osób może pomyśleć teraz: "No dobra, ale to wszystko dzieje się w Warszawie, więc nie mamy do tego dostępu". Czy planujecie organizować spotkania również w innych miastach? Być może chciałybyście współpracować z osobami z różnych części Polski, a nawet z zagranicy, które mogłyby tworzyć lokalne wydarzenia pod szyldem Hub for Creatives? Czy na razie traktujecie Hub jako inicjatywę lokalną, opartą na spotkaniach na żywo, bez nagrywania i udostępniania treści szerszej publiczności? Jakie macie plany na dalszy rozwój?
A: Zależy nam na utrzymaniu formuły offline, ponieważ najważniejsze jest dla nas spotkanie na żywo i możliwość sprawdzenia, czy dobrze się ze sobą czujemy. Kiedy ludzie znajdują się w jednej przestrzeni, są bardziej obecni - nie dołączają tylko na chwilę, nie odpisują jednocześnie na wiadomości i nie zajmują się innymi rzeczami w tle. Przynajmniej na razie chciałybyśmy zachować ten charakter wydarzeń.
Od początku rozmawiałyśmy jednak o możliwości organizowania spotkań również w innych miastach. Widzimy duży potencjał w formule „Hub for Creatives on Tour”, czyli wydarzeniach towarzyszących festiwalom i konferencjom, takim jak Gdynia Design Days. Wiele interesujących inicjatyw działa również w Poznaniu, Wrocławiu czy Krakowie. Współpracuję między innymi z Poznańskim Centrum Superkomputerowo-Sieciowym, przy którym funkcjonuje przestrzeń skupiająca przedstawicieli branży kreatywnej. W Poznaniu działają także Art Science Lab i Pawilon, organizujące wydarzenia na styku sztuki i technologii. Już na przykładzie jednego miasta widać, jak duży jest potencjał takich spotkań. Rozwój Hub for Creatives w innych miejscach wymaga jednak budowania relacji, partnerstw i lokalnych sojuszy. Nie wystarczy wynająć sali i ogłosić wydarzenia. Chciałybyśmy współpracować z festiwalami, konferencjami oraz przestrzeniami, które już skupiają osoby z branży kreatywnej. Ponownie najważniejsze jest dla nas łączenie sił zamiast konkurowania.
K | A: Przygotowanie takich wydarzeń z pewnością wymaga czasu i dobrej organizacji. Pomysł, żeby łączyć spotkania Hub for Creatives z festiwalami, konferencjami i większymi wydarzeniami związanymi ze sztuką, kulturą czy designem, wydaje nam się bardzo trafny.
Dlaczego portfolio to za mało?
K | A: W niemal każdej waszej wypowiedzi wybrzmiewa partnerskie podejście, nastawienie na budowanie relacji, wymianę doświadczeń i integrację środowiska. Czy uważacie, że otwartość na relacje jest dziś jedną z najważniejszych kompetencji osób kreatywnych - być może czasem nawet ważniejszą niż samo portfolio i liczba zrealizowanych projektów? Czy warto budować znajomości spontanicznie, bez ukrytego celu i oczekiwania, że od razu musi wyniknąć z nich konkretna współpraca? Jak postrzegacie znaczenie takich relacji w rozwoju zawodowym?
K: Nie wykluczałabym indywidualnego rozwoju, budowania portfolio i szukania własnego kierunku. Zbyt częste porównywanie się z innymi i nadmierne skupienie na pracy zespołowej może sprawić, że przestaniemy dostrzegać własny głos i to, w którą stronę naprawdę chcemy iść.
My zaczęłyśmy współpracować w momencie, w którym każda z nas stała już mocno na własnych nogach. Wiedziałyśmy, czego chcemy, jakie mamy wartości i w jakim kierunku zamierzamy się rozwijać. Miałyśmy własne zawodowe kręgosłupy. Nie stawiałabym więc współpracy i portfolio po przeciwnych stronach. Te dwa obszary powinny się uzupełniać i rozwijać równolegle. Warto inwestować w siebie, ale jednocześnie nie traktować innych wyłącznie jako konkurencji ani punktu odniesienia.
Często tracimy umiejętność zaglądania w siebie i sprawdzania, co naprawdę nam się podoba, ponieważ obserwujemy, w jakim kierunku idą inni. Tymczasem ich droga nie musi być naszą drogą. Współpraca jest bardzo wartościowa, ale żeby świadomie wybierać osoby, z którymi chcemy działać, najpierw musimy wiedzieć, czego sami potrzebujemy, dokąd zmierzamy i jakie mniej więcej mamy cele. Nie musimy znać całego planu na przyszłość, ale warto mieć własny kierunek.
A: Dorzucę do tego coś z perspektywy mojego studia, Monster Mind Studio, które między innymi reprezentuje artystów i pomaga im przygotować portfolio czy artist statement. Często się okazuje, że mimo wyraźnego własnego języka artystycznego, opisy tej twórczości są bardzo generyczne. Pracujemy wtedy nad tym, żeby wydobyć tę wyjątkowość - to, czym dana osoba różni się od wielu innych, którzy tworzą podobne rzeczy - i pokazać, czego nie ma u kogoś innego. Ten wewnętrzny, mocny trzon artystyczny czy narracyjny to coś, nad czym naprawdę warto pracować.
K | A: To może być szczególnie trudne dla artystów, którzy na co dzień operują obrazem. Później muszą przełożyć swoją pracę na słowa i opisać ją w sposób zrozumiały także dla osób, które nie mają tak rozwiniętej wrażliwości artystycznej. Sztuczna inteligencja trochę ten proces ułatwia, bo pozwala szybko wygenerować opis. Problem w tym, że taki tekst często nie oddaje autorskiego charakteru projektu. Nadanie mu własnego tonu i pokazanie indywidualnego sposobu myślenia wymaga już znacznie więcej pracy.
To trudność, z którą mierzą się również graficzki. Często słyszymy: „Stworzyłam projekt - co mam jeszcze o nim powiedzieć? Przecież wszystko widać!” Tymczasem umiejętność opowiedzenia o swojej pracy, decyzjach i procesie projektowym jest równie ważna jak sam efekt wizualny.
K: To rzeczywiście trudne - te rzeczy mamy w głowie, czujemy je, są dla nas tak oczywiste, że ciężko przedstawić je komuś z zewnątrz.
K | A: Z drugiej strony, kiedy jednak poświęcimy czas na stworzenie przemyślanego opisu, w którym widać cały proces i stojącą za projektem ideę, efekt może być bardzo mocny. Taki tekst pomaga odbiorcom zauważyć i docenić pracę, której często nie są w stanie dostrzec na pierwszy rzut oka. My jako osoby z branży, widzimy decyzje projektowe, kolejne etapy i uzasadnienie efektu. Klienci nie zawsze mają tę wiedzę, dlatego potrzebują dodatkowego kontekstu, żeby zrozumieć, co właściwie się wydarzyło i dlaczego projekt wygląda właśnie w ten sposób.
Jak wygląda dobra współpraca?
K | A: A jak wam pracuje się razem? Widać, że bardzo dobrze się uzupełniacie, dajecie sobie przestrzeń i uważnie na siebie reagujecie. Jak wypracowuje się taką relację biznesową między dwiema kobietami?
A: Szczerze mówiąc, ta relacja w dużej mierze wypracowała się sama. Nie organizujemy formalnych spotkań feedbackowych ani nie mamy spisanego kontraktu określającego zasady współpracy. Od początku dobrze się rozumiałyśmy, a przede wszystkim sprawdziłyśmy, że mamy podobne wartości i podobnie rozkładamy akcenty. To dało mi poczucie bezpieczeństwa w tej relacji.
Po każdym spotkaniu Hub for Creatives na bieżąco dzielimy się wrażeniami. Najczęściej robimy to już w drodze do samochodu - te kilka minut często zamienia się w dłuższe podsumowanie. Rozmawiamy o tym, co się udało, co warto poprawić i jakie wnioski chcemy zachować, zanim emocje i szczegóły zdążą nam umknąć. Nie mam jednak poczucia, że musiałyśmy włożyć ogrom pracy w samo ustawienie tej współpracy. Obie jesteśmy w podobnym miejscu zawodowym i życiowym, mamy zbliżone doświadczenia oraz wzajemny szacunek do swoich kompetencji. Dzięki temu wiele rzeczy przychodzi nam naturalnie.
Jesteśmy z tego samego pokolenia, dorastałyśmy w podobnym kontekście i funkcjonowałyśmy w zbliżonym systemie. To nie jest więc współpraca międzypokoleniowa. Choć rozwijałyśmy się zawodowo w innych strukturach, żeby dojść do miejsca, w którym dziś jesteśmy, prawdopodobnie musiałyśmy przejść przez podobne etapy. Myślę, że bardzo pomaga nam to zarówno w organizowaniu współpracy, jak i we wzajemnym rozumieniu swoich potrzeb.
K: Warto jednak pamiętać, że nie każda współpraca musi się udać. Sama niedawno podjęłam się projektu z osobą, z którą po pierwszych rozmowach wydawałyśmy się nadawać na tych samych falach. Podeszłam do tej relacji z taką samą otwartością, wiedzą i nastawieniem jak do współpracy z Anią, ale ostatecznie projekt nie zadziałał i zdecydowałam się go zakończyć.
Z Anią łączą nas podobne wartości, cele i etap zawodowy. Obie czujemy ten projekt i zgadzamy się co do kierunku, w którym chcemy go rozwijać. Pomaga nam również jasno ustalony sposób działania. Spotkania odbywają się raz w miesiącu, w tym samym miejscu, a wszystkie terminy na dany rok znamy z wyprzedzeniem. Mamy więc stały szkielet organizacyjny, do którego dobieramy tematy odpowiadające aktualnym potrzebom i wydarzeniom w branży. Część tematów zaplanowałyśmy już na początku, inne pojawiają się bardziej spontanicznie. Cały czas pozostajemy w kontakcie i na bieżąco ustalamy szczegóły. Dobra komunikacja i wspólna struktura bardzo ułatwiają nam pracę, ale nawet przy podobnym podejściu nie każda relacja zawodowa musi okazać się właściwa.
K | A: To nie znaczy jednak, że nie warto próbować - pracujemy przecież z drugim człowiekiem, który ma swoje pomysły i wartości, i czasem, mimo że na początku wydaje się, że patrzymy podobnie, w pewnym momencie zaczynamy się rozmijać. Nie chodzi wtedy o to, żeby mieć komuś za złe, tylko żeby być tego świadomym. Kiedy już się w coś zaangażujemy, łatwo iść dalej siłą rozpędu, myśląc bardziej o dobru zespołu niż o tym, czy dana współpraca w ogóle się jeszcze dla nas sprawdza. Warto co jakiś czas robić sobie taki wewnętrzny czek, a jeśli coś przestało zdawać egzamin, nic nie stoi na przeszkodzie, żeby się z tego wycofać.
Jestem przekonana, że Ania nie raz miała ochotę zakończyć naszą współpracę, ale jakoś zawsze udawało nam się to przejść. Czasem jedna osoba może po prostu pociągnąć drugą do góry, kiedy komuś coś się nie układa - po to właśnie jest współpraca. Nie warto rezygnować za wcześnie, tylko posłuchać intuicji i sprawdzić, czy to chwilowy kryzys, czy sygnał, że coś długofalowo się nie sprawdza.
A: Myślę, że bardzo pomagają nam też wysoko rozwinięte umiejętności komunikacyjne — moja praca polega na ciągłej komunikacji z artystami i instytucjami, a Kinga jako coach ma to jeszcze bardziej rozwinięte.
K | A: To słychać, kiedy się z wami rozmawia - jesteście naprawdę na siebie uważne, nie wchodzicie sobie w słowo, zostawiacie sobie przestrzeń.
A jak jest z takimi kompetencjami jak wizjonerstwo czy zorientowanie na działanie - macie to podzielone, czy obie macie po trosze wszystkiego?
A: Jak się pewnie domyślacie, to tak - mamy to podzielone. Kinga zdecydowanie mocniej działa w social mediach - to zresztą wynika z jej korzeni w agencji reklamowej. Ten obszar w naszym zespole w dużej mierze spoczywa na niej, bo moja praca opiera się głównie na relacjach jeden na jeden, a zlecenia przychodzą do mnie głównie z poleceń i wcześniejszych realizacji, więc nie muszę być tak aktywna w social mediach. Ja z kolei wnoszę raczej kontakty - na przykład naszą roczną współpracę z Mazowieckimi Instytucjami Kultury udało się nawiązać dzięki mojej wcześniej wypracowanej relacji z tym miejscem.
K: Właśnie dzięki tym różnicom się uzupełniamy - gdybyśmy były bardzo podobne, pewnie ucierpiałby albo marketing, albo poszukiwanie nowych miejsc na spotkania. Ja pochodzę ze świata bardziej komercyjnego - mediów, agencji PR-owych i reklamowych - a Ania ma korzenie w kulturze i dobrze zna to środowisko. Dzięki temu mamy trochę taki mix, który dobrze oddaje ducha huba, a nam samym ułatwia jego prowadzenie.
Dlaczego różne perspektywy rozwijają bardziej niż podobieństwa?
K | A: Czasami różnice są wręcz potrzebne - zarówno dla biznesu, jak i dla wspólnego projektu. Nie chodzi o to, żeby druga osoba jedynie potwierdzała nasze pomysły i zgadzała się z każdym kierunkiem. Odmienny punkt widzenia poszerza perspektywę, pozwala zauważyć rzeczy, których sami moglibyśmy nie dostrzec, i często prowadzi do lepszych decyzji.
K: Niedawno rozmawiałam z neuronaukowcem, który zwrócił uwagę na to, że coraz częściej funkcjonujemy w bańkach skupiających osoby bardzo do siebie podobne. Tymczasem z perspektywy ewolucji różnorodność zawsze była potrzebna - to właśnie dzięki niej możliwe były rozwój, postęp i przetrwanie. Kiedy łączymy się wyłącznie z ludźmi o podobnych kompetencjach, doświadczeniach i sposobie myślenia, łatwo zamknąć się we własnym środowisku. Wtedy brakuje impulsu do zmiany, bo nie uzupełniamy się wzajemnie i nie konfrontujemy swoich pomysłów z innymi perspektywami.
K | A: Czasami brakuje nam bodźca z zewnątrz - impulsu, który pomoże spojrzeć na własną sytuację inaczej i ruszyć dalej. Wasze spotkania mogą pełnić właśnie taką funkcję. Kiedy spotykają się osoby z różnych branż i środowisk, pojawia się nowa energia, która może zachęcić do działania. Czasem ktoś od dawna nosi się z jakąś decyzją, ale nie jest pewien, czy powinien zrobić kolejny krok. Rozmowa, świeża perspektywa i atmosfera spotkania mogą pomóc przełamać wątpliwości i rzeczywiście zacząć działać.
K: Tak, warto czasem zejść z utartych ścieżek, bo właśnie gdzieś obok może czekać coś naprawdę interesującego. Zmiana perspektywy poszerza horyzont i pozwala dostrzec rozwiązania, których wcześniej nie widzieliśmy. Kiedy pozostajemy zamknięci w tunelowym sposobie myślenia, łatwo przeoczyć możliwości znajdujące się bardzo blisko.
A: Podobnie jest podczas pracy ze sztuczną inteligencją, która często jedynie potwierdza nasze pomysły, zamiast je kwestionować i zachęcać do zmiany. Dlatego tak cenny jest kontakt z osobą, która udzieli szczerej informacji zwrotnej - nie po to, żeby krytykować dla samej krytyki, lecz żeby pomóc nam wyjść ze schematów i ponownie przemyśleć decyzje. Z mojej perspektywy taki feedback ma ogromną wartość.
Jakie kompetencje będą najważniejsze w branży kreatywnej?
K | A: Skoro już przy kompetencjach i wartościach - pracujecie na co dzień z wieloma osobami kreatywnymi. Co waszym zdaniem będzie ważną kompetencją dla kreatywnych w przyszłości, patrząc na rozwój branży i wejście AI? Kinga, ty pewnie z tej swojej praktyki gabinetowej masz jakieś przemyślenia.
K: Pierwszą kompetencją, która przychodzi mi na myśl, jest elastyczność - otwartość na zmiany i gotowość do szukania nowych rozwiązań. Dzisiaj dużo mówi się o zmianach technologicznych, ale równie ważne jest zachowanie ciekawości i otwartego umysłu niezależnie od sytuacji. Warto nie traktować niepowodzenia jako dowodu na to, że do czegoś się nie nadajemy albo że obrany kierunek nie jest dla nas. Łatwo wpaść w zero-jedynkowe myślenie, choć jest ono oczywiście bardzo ludzkie i nie dotyczy wyłącznie branży kreatywnej. Umiejętność elastycznego reagowania może jednak znacząco ułatwić nam życie.
Kiedy coś nie działa, dobrze jest wyciągnąć wnioski, ale nie odnosić ich do własnej tożsamości. Niepowodzenie nie mówi, kim jesteśmy ani do czego nadajemy się w życiu. Jest raczej wskazówką: „Ten sposób się nie sprawdził, więc spróbuję inaczej. Poszukam pomocy albo porozmawiam z kimś, kto ma większe doświadczenie i pomoże mi ruszyć dalej”. Często widzę, że ludzie zatrzymują się w takim punkcie. Im dłużej w nim pozostają, tym bardziej spadają ich nastrój, energia i motywacja. W konsekwencji tracą również kreatywność i zdolność patrzenia na sytuację z szerszej perspektywy, a negatywne myśli zaczynają się nawarstwiać.
K | A: Czyli elastyczność i adaptacja do warunków, jakie się pojawiają?
K: Kiedy coś się zmienia, nie musimy od razu oceniać tego jako zagrożenia albo szansy. Warto najpierw przyjąć, że po prostu pojawiła się nowa sytuacja, i zastanowić się, jak możemy się w niej odnaleźć. Nie musimy też dostosowywać się do wszystkiego. Nie ma potrzeby uczyć się każdego nowego narzędzia ani podążać za każdym trendem. Możemy wybrać kilka rozwiązań, które rzeczywiście odpowiadają naszym potrzebom, i na nich się skupić.
Widzę, jak dużą presję wywierają dziś media społecznościowe. Często szukamy jednej złotej rady, idealnej metody albo kursu prowadzonego przez osobę, która ma znać odpowiedź na wszystko. W efekcie przestajemy słuchać siebie i tracimy z oczu to, co naprawdę jest dla nas ważne. Taka presja potrafi odebrać radość z tworzenia i pracy kreatywnej. Zamiast działać, zaczynamy zastanawiać się, czy obrany kierunek ma sens, co dalej z naszym projektem, zespołem, a czasem nawet z całą karierą.
K | A: Ważna jest też ciekawość i pewna lekkość w eksperymentowaniu - po angielsku dobrze oddaje to słowo playfulness. Chodzi o podejście: „Spróbujmy i zobaczmy, co z tego wyniknie”. Jeśli coś się nie uda, potraktujemy to jako informację zwrotną. Jeśli zadziała, sprawdzimy, co nas w tym naprawdę angażuje, a co nie. Dorosłe życie nie zawsze sprzyja takiej swobodzie. Potrzebujemy stabilności, regularnych dochodów i potwierdzenia własnych kompetencji, dlatego łatwo stracić gotowość do zabawy, testowania i działania bez gwarancji sukcesu.
Trzeba więc świadomie pielęgnować ciekawość i otwartość na eksperymenty. Dotyczy to również osób kreatywnych, które często mają te cechy naturalnie, ale pod wpływem presji, obowiązków i rozwoju zawodowego także mogą je stopniowo zatracić.
K: Kiedy działamy pod presją i myślimy: „Musimy zdobyć zlecenie, musimy znaleźć nowego klienta”, znacznie trudniej korzystać z własnej kreatywności. Warto więc zmienić sposób patrzenia na tę sytuację. Zamiast skupiać się wyłącznie na konieczności zarabiania, możemy zastanowić się: „Jakie mamy mocne strony? Co nas wyróżnia? Jak możemy wykorzystać zachodzące zmiany, żeby wzmocnić swoją pracę?” To zupełnie inne podejście niż ciągłe myślenie o tym, że nowe technologie zaraz odbiorą nam pracę. Kiedy odpuszczamy część presji i przestawiamy myślenie na inne tory, łatwiej pojawiają się pomysły. Każdy chyba zna takie momenty, kiedy najlepsze rozwiązania przychodzą podczas spaceru, na wakacjach albo pod prysznicem. Kiedy natomiast siedzimy nad zadaniem z przekonaniem, że musimy natychmiast coś wymyślić, kreatywność często się blokuje.
K | A: Aniu, jakie kompetencje przyszłości będą szczególnie ważne w branży kreatywnej - zwłaszcza w jej mniej komercyjnej części, skoncentrowanej na samej twórczości?
A: Przede wszystkim współpraca. Dzięki sztucznej inteligencji możemy dziś znacznie ograniczyć liczbę osób zaangażowanych w projekt. Zadania, które wcześniej wykonywali specjaliści z różnych dziedzin, coraz częściej powierzamy narzędziom generującym obraz, tekst czy głos. Nie musimy z nimi negocjować, uzgadniać szczegółów ani szukać kompromisów. Ma to oczywiście swoje zalety. Pozwala obniżyć koszty, realizować więcej projektów, a czasem w ogóle umożliwia ich powstanie. Jednocześnie może jednak zmieniać sposób, w jaki funkcjonujemy w zespołach.
Pracując ze sztuczną inteligencją, nie musimy mierzyć się z frustracją, dyskomfortem czy odmiennym zdaniem drugiej osoby. Narzędzie jest cierpliwe, a pracę możemy przerwać w dowolnym momencie i wrócić do niej następnego dnia. Współpraca z człowiekiem wymaga natomiast uwzględnienia jego emocji, potrzeb i perspektywy, a także większej gotowości do rozmowy i kompromisu. Z tego powodu branża kreatywna powinna rozwijać umiejętność pracy z ludźmi, wychodzenia poza własną strefę komfortu i podważania swoich decyzji. Sztuczna inteligencja nie zniknie i jej rozwój będzie postępował. Warto więc uczyć się korzystać z niej świadomie i twórczo. Naszą przewagą pozostanie jednak zdolność budowania zespołów opartych na różnych doświadczeniach, wrażliwości i sposobach patrzenia na świat. To właśnie z ich połączenia może powstać coś, czego nie da się uzyskać wyłącznie za pomocą technologii.
K | A: Z czasem udział człowieka w procesie twórczym stanie się wartością premium. Najprostsze i najtańsze produkty będą prawdopodobnie powstawały głównie przy użyciu sztucznej inteligencji. Tam natomiast, gdzie za projektem będzie stał człowiek albo cały zespół, a jego wrażliwość i doświadczenie będą wyraźnie widoczne, pojawi się produkt z wyższej półki. Być może stanie się on bardziej limitowany i mniej dostępny, ale właśnie dzięki temu będzie miał większą wartość. To oczywiście tylko nasza wizja przyszłości. Za kilkadziesiąt lat przekonamy się, czy rzeczywiście udało nam się ją przewidzieć.
K: Część firm zadowoli się zapewne generycznymi efektami tworzonymi przez sztuczną inteligencję, na które nie zawsze mamy pełny wpływ. Inne będą jednak szukały estetyki dopracowanej przez człowieka i wynikającej z jego świadomych decyzji. Warto też pamiętać, że projektant korzystający z AI stworzy coś zupełnie innego niż osoba bez doświadczenia w branży kreatywnej. Narzędzie może pomóc w realizacji pomysłu, ale sama wizja, kierunek i umiejętność oceny efektu nadal powstają w głowie twórcy. Ten sam pomysł możemy wykonać za pomocą sztucznej inteligencji albo bardziej tradycyjnymi metodami, jednak doświadczenie, wrażliwość i kompetencje osoby kreatywnej wciąż będą miały ogromny wpływ na końcowy rezultat.
K | A: U podstaw zawsze znajduje się pomysł. To, czy do jego realizacji wykorzystamy narzędzia analogowe, cyfrowe czy sztuczną inteligencję, jest już kwestią drugorzędną.
A: Patrząc na to, czym zajmujecie się jako projektantki, bardzo dobrze widać różnicę między dostępem do narzędzia a posiadaniem kompetencji. Sama czasem korzystam z Canvy, jej wtyczek i funkcji opartych na AI, ale nie mam wykształconego myślenia graficznego. Nie zawsze wiem, który element powinien być większy, co należy przesunąć albo jak zbudować kompozycję, żeby całość dobrze wyglądała. Nawet najlepsze narzędzie nie zastąpi więc wyobraźni, wyczucia i doświadczenia projektanta.
K | A: Z drugiej strony nie powinnyśmy krytykować osób, które korzystają z Canvy czy sztucznej inteligencji amatorsko. Takie narzędzia często pozwalają im po prostu osiągnąć konkretny cel. Niedawno po ostatnich zajęciach na basenie prowadząca wręczyła uczestnikom ulotkę z informacją o miejscach, w których będzie dalej pracować. Materiał, wraz z umieszczoną na nim mapką, został wyraźnie przygotowany przy użyciu sztucznej inteligencji. Mógł nie być idealny pod względem graficznym, ale spełnił swoje zadanie - umożliwił utrzymanie kontaktu i zapisanie się na kolejne zajęcia. Gdyby prowadząca nie przygotowała niczego, wraz z końcem semestru ta relacja prawdopodobnie by się urwała. Skorzystała więc z dostępnego narzędzia i dzięki niemu rozwiązała konkretny problem. Nie każda taka sytuacja wymaga od razu zatrudniania specjalisty.
W przypadku mniejszych firm już teraz widać, że korzystają ze sztucznej inteligencji do realizacji projektów, których bez tych narzędzi prawdopodobnie w ogóle by nie zrobiły. Nie zdecydowałyby się na nie, ponieważ nie miałyby odpowiedniego budżetu. Dlatego przygotowują takie materiały samodzielnie, często po godzinach, przy wsparciu AI. Miałyśmy podobną sytuację: córka jednej z nas przyniosła do domu ulotkę, na której od razu było widać, że ilustracje zostały wygenerowane przez sztuczną inteligencję. Nauczyciele również często nie dysponują dużym budżetem na takie materiały. Mimo to ktoś poświęcił czas, przełożył swój pomysł na konkretną formę i przygotował ulotkę, która spełniła swoje zadanie. Dzięki temu osiągnął zamierzony cel.
To również jest przejaw kreatywności. Nauczyciele często nawet nie zdają sobie sprawy, że pasowaliby do społeczności Hub for Creatives. W swojej codziennej pracy muszą przecież wykazywać się dużą pomysłowością, żeby skutecznie prowadzić zajęcia i radzić sobie z wyzwaniami edukacyjnymi.
Powiedzcie jeszcze, gdzie można was znaleźć. Czy głównym kanałem komunikacji Hub for Creatives jest obecnie Instagram?
K: O wydarzeniach informujemy przede wszystkim na Instagramie. Chcemy wspólnie wybrać się na wystawę albo inne ciekawe wydarzenie kulturalne i zaprosić wszystkie osoby, które będą miały ochotę do nas dołączyć.
Od września wracamy natomiast do regularnego cyklu. Spotkania odbędą się we wrześniu, październiku, listopadzie i grudniu, a o ich terminach oraz tematyce będziemy informować na Instagramie. Wydarzenia organizujemy w Mazowieckim Instytucie Kultury.
K | A: Hub for Creatives ma również stronę internetową, więc można was znaleźć także przez wyszukiwarkę.
A gdzie można znaleźć wasze indywidualne inicjatywy? Gdzie nasze słuchaczki mogą posłuchać podcastu, dowiedzieć się więcej o spotkaniach albo nawiązać z wami współpracę?
A: Moje studio nazywa się Monster Mind Studio. Można znaleźć je na Instagramie oraz na stronie monstermind.studio. Prowadzę także festiwal Digital Cultures, który ma własną stronę - dcfestival.pl - i konto na Instagramie.
Festiwal odbędzie się 23 i 24 września. Jeden dzień zaplanowałyśmy w Centrum Sztuki Współczesnej, a drugi w Zachęcie. W ciągu roku organizuję również inne wydarzenia wspierające branżę kreatywną, między innymi międzynarodowe spotkania prowadzone głównie w języku angielskim. Ich celem jest pomaganie osobom kreatywnym w rozwijaniu współpracy poza Polską.
W ramach festiwalu planujemy także open call do forum pitchingowego. Uczestnicy będą mogli zaprezentować swój projekt podczas siedmiominutowego wystąpienia. Nagrodę ufundował Instytut Adama Mickiewicza - będzie nią wyjazd na wybrane zagraniczne wydarzenie branżowe. Zwycięzca nie otrzyma więc gotówki, lecz środki umożliwiające udział w wydarzeniu i poznanie tego, co dzieje się w branży kreatywnej poza Polską. Warto śledzić naszą stronę, ponieważ szczegóły open calla powinny być dostępne w momencie publikacji tego odcinka.
K: Głównym obszarem mojej działalności są sesje coachingowe i mentoringowe wspierające rozwój zawodowy. Specjalizuję się w branży kreatywnej, ponieważ sama z niej pochodzę, dobrze ją rozumiem i pracuję w niej od wielu lat. Nadal angażuję się również w różne projekty muzyczne i agencyjne, ale obecnie koncentruję się przede wszystkim na coachingu i mentoringu.
W mediach społecznościowych działam pod swoim imieniem i nazwiskiem - Kinga Baranowska - i pod tą samą nazwą prowadzę stronę internetową oraz podcast. Wcześniej podcast nazywał się „Creatives for Creatives”. Bardzo lubiłam tę nazwę, ale była trudna do zapamiętania i wyszukania. W Polsce odbiorcy częściej wpisują w wyszukiwarkę polskie hasła niż angielskie nazwy, dlatego ostatecznie zdecydowałam się postawić na markę osobistą. Uznałam też, że budując markę osobistą, lepiej nie tworzyć wielu oddzielnych bytów. Imię i nazwisko są najbardziej uniwersalne i zawsze się obronią.
W podcaście rozmawiam z osobami z branży kreatywnej o ich rozwoju zawodowym. Zachęcam gości do dzielenia się doświadczeniami, sukcesami, ale także błędami i trudnymi momentami. Możliwość uczenia się na cudzych doświadczeniach jest bardzo wartościowa, dlatego serdecznie zapraszam do słuchania.
K | A: Podczas jednego ze spotkań Hub for Creatives rozmawiałyśmy o tym, że podcasty bardzo wciągają - kiedy już zacznie się je tworzyć, trudno z nich zrezygnować.
Bardzo wam dziękujemy za inspirującą rozmowę, pełną praktycznych wskazówek, szczerości i dobrej energii. Mamy nadzieję, że zainteresowałyśmy słuchaczki działalnością Hub for Creatives, szczególnie te mieszkające w Warszawie, i że spotkamy się podczas jednego z najbliższych wydarzeń.
Kinga i Ania: Dziękujemy za rozmowę i zapraszamy!
K | A: Ściskamy was mocno i do zobaczenia!
O podcaście "Dochodowe Studio Graficzne"
W każdym odcinku podcastu czekają na Ciebie wskazówki, jak działać w zrównoważony sposób w biznesie kreatywnym, by czerpać ze swojej pracy maksimum satysfakcji, omijać pułapki w komunikacji z klientami i nie dać się złapać wypaleniu zawodowemu.
Bo jesteśmy przekonane, że zasługujesz na biznes, który daje Ci siłę, byś mogła robić to, co kochasz najbardziej, na markę, która przyciąga wymarzonych klientów i na współprace, które przynoszą Ci autentyczną radość i głębokie poczucie spełnienia.
Oficjalna strona podcastu dla graficzek i web designerek
Oceń nasz podcast na Spotify, Apple Podcasts
Jesteśmy bardzo ciekawe Twoich wrażeń po wysłuchaniu tego odcinka.
Daj nam koniecznie znać, jak Ci się słuchało i w jakiej czynności Ci tym razem towarzyszyłyśmy. Zostaw także ocenę na platformie, na której nas słuchasz, ok? To dla nas bardzo ważne. Jeśli chcesz, abyśmy poruszyły konkretny temat, zgłoś swoją propozycję na stronie podcastu.
Cheers!
Karla i Ania
czytaj dalej
Hello, Girl!
Jesteśmy Karla i Ania, czyli kreatywne duo graficzek i strateżek komunikacji.
Od ponad 10 lat wspieramy kobiece biznesy i świadczymy szyte na miarę usługi projektowe. Oferujemy branding, projektujemy grafiki i strony www dla charyzmatycznych biznesów eksperckich i online. Wspieranie innych graficzek, naszych sióstr po fachu, to nasze oczko w głowie. Zobacz, co jeszcze możemy Ci zaoferować.
Mailing dla graficzek to nasza perełka
Posłuchaj podcastu dla graficzek
Kurs "Dochodowe Studio Graficzne"
Zobacz produkty dla graficzek
Bezpłatne szkolenie
Jak wycenić projekt graficzny?
Obejrzyj darmowe szkolenie "Jak wycenić pracę graficzną?" i dołącz do nieszablonowej listy biznesowej dla graficzek i webdesignerek, gdzie uczymy, jak prowadzić dochodowe studio graficzne.