Jak język komunikacji tworzy wizerunek Twojej marki?

30 Sty 2018 | biznes, lifestyle

zaraz, zaraz… język? Czy to nie miał być magazyn o grafice i wizualnych aspektach wizerunku? W zasadzie tak, miał być. Ale ze strategicznym, zorientowanym na konkretne efekty wizerunkiem, a o taki właśnie chodzi w biznesie, nierozerwalnie związany jest także język, którym posługuje się Twoja marka. Ważne jest nie tylko co, ale też jak mówisz do swojego klienta, a pisanie tekstów to zaledwie wynik tego dodawania. 

W zasadzie wygląd i język Twojej marki jadą poniekąd na tym samym wózku: jeżeli są zbyt uniwersalne, zachowawcze i wystudiowane, to skierowane są jednocześnie do wszystkich i zarazem do nikogo. W rezultacie nie bardzo nawiązujesz nić porozumienia ze swoimi klientami i jedyne, co robisz, to zastanawiasz się, o co tu chodzi? Przecież Twoje artykuły są napakowane merytoryczną treścią, a oferta przejrzysta jak woda w chorwackim morzu.
Wyobraź sobie, że przez ostatnie 5 lat popełniałyśmy dokładnie ten sam błąd! Używałyśmy takiego języka, który wydawał nam się wystarczająco profesjonalny, by godnie ponieść nasze światłe idee w świat. Za poprawnie skonstruowanymi zdaniami z odpowiednią liczbą przecinków (za co bez cienia ironii dziękujemy naszym wykładowcom z Lingwistyki Stosowanej) kryły się energetyczne pomysły, które blakły za sprawą środka przekazu.

polish your English

Prawda jest jednak taka, że kiedy coś nas porwie i w głowach zaczynają nam się pojawiać extra pomysły, doznajemy paraliżu polskiego systemu językowego i wrzucamy do potocznej mowy masę anglicyzmów, if you know what I mean. Mowa nie nadąża za szybko pracującym mózgiem, który starając się zachować płynność działania, sięga po te słowa, które są bliżej, czyli w naszym wypadku angielskie odpowiedniki. Przynajmniej tak mówi jedna z moich ulubionych teorii, które zapamiętałam z językoznawstwa. W 99% przypadków (tj. kiedy moim rozmówcą nie jest moja Babcia), sukces komunikacyjny zostaje i tak osiągnięty. Zatem nie jest to żadna niechlujność językowa, tylko mózgowa wygoda i chęć szybszego osiągnięcia efektu.
Angielski jest z nami od kiedy pamiętamy: zaczęłyśmy uczyć się go w przedszkolu, potem na zajęciach pozalekcyjnych, aż w końcu wylądowałyśmy na uczelni językowej z profilem tłumaczeniowym. Język obcy był z nami codziennie po kilka godzin, a dzisiaj jest z nami w formie zagranicznych blogów i artykułów, do których chętnie sięgamy, żeby zaczerpnąć wiedzy od tych, którzy mają szerszą perspektywę niż jedynie polski rynek.
Od tej strony znają nas głównie bliscy znajomi – w kontaktach formalnych i biznesowych przeważnie poskramiałyśmy naszą językową naturę. Ale to, jak mówimy i jakich zwrotów używamy, stanowi o naszym unikalnym charakterze. Choć jednym wplatanie anglicyzmów będzie ewidentnie przeszkadzało, dla innych będzie świadczyło o multipotencjale i bogactwie edukacji. I to jest ok! Prawdopodobnie osoby, które zżymałyby się, słysząc nasze „musisz się zastanowić, czy to jest dla Ciebie doable” i tak nie byłyby naszym klientem idealnym (czyli takim, z którym chcemy współpracować i który nadaje na tych samych falach).

teoria idiolektu

W językoznawstwie istnieje termin „idiolekt”. Choć może się to kojarzyć różnie, chodzi w nim o nazwanie konkretnego zlepka językowych manier, szczególnego stosowania struktur i doboru słownictwa unikalnego dla danego użytkownika języka (kto ogląda Netflixowy serial Manhunt: Unabomber, ten wie, o czym mowa). W takim rozumieniu nie mamy jednego języka polskiego, ale niezliczoną masę idiolektów. Ta teoria świetnie wpisuje się w koncepcję języka, jako elementu wizerunku Twojej marki. Jeżeli chcesz przyciągać właściwych, wymarzonych klientów i tworzyć trwałą nić porozumienia, musisz zastanowić się nad swoim idiolektem: czy blisko mu do języka, jakim posługuje się Twoja grupa docelowa? A jeżeli nie, to na ile potrafisz zmienić swoją językową tożsamość? Czy przyjdzie Ci to na tyle łatwo, żeby prowadzić dialog i zaczynać pisanie tekstów w innym idiolekcie? Najbardziej autentycznie zabrzmisz wtedy, kiedy będziesz mówić swoim własnym językiem. Twoje charakterystyczne zwroty mogą wręcz stać się Twoim znakiem rozpoznawczym jak np. słynne już „myślę, że sądzę, że warto” Magdy Ostrowskiej z Dopracowani™️.
Zastanawiając się nad nowym wizerunkiem SHABLONu, zaczęłyśmy przyglądać się językowi, jakiego do tej pory używałyśmy. Wielokrotnie było nam ciężko chować się za poprawnymi, profesjonalnymi zwrotami i używać języka, który niewiele miał wspólnego z naszym charakterem. Nie przynosiło to nam żadnego zysku, a dodatkowo pozbawiało nas osobowości. Dlatego tworząc nowe nieszablonowe artykuły, wpisy na Facebooku czy na Instagramie, postanowiłyśmy za radą Axeli Rinoa mówić swoim głosem i przez to przyciągać osoby, które w podobny sposób formułują i wyrażają myśli. Czy widzimy efekty? Hell, yeah! Pisanie tekstów stało się przyjemnością, a to dopiero początek…

jeżeli chcesz przyciągać właściwych, wymarzonych klientów i tworzyć trwałą nić porozumienia, musisz zastanowić się nad swoim idiolektem: czy blisko mu do języka, jakim posługuje się Twoja grupa docelowa?

najbardziej autentycznie zabrzmisz wtedy, kiedy będziesz mówić swoim własnym językiem. Twoje charakterystyczne zwroty mogą wręcz stać się Twoim znakiem rozpoznawczym.

warto śledzić

Chcesz dowiedzieć się więcej na temat tego, jak ważny jest język, którym posługujesz się w biznesowych przedsięwzięciach? Chcesz poznać tajniki dobrze napisanych tekstów, przyciągających właściwych klientów? Dołącz do bezpłatnego, 5-dniowego wyzwania Axeli „Magia słów” (wyzwanie trwa, zapisz się tutaj). Niebawem kurs na temat angażujących treści odpala też Kasia Głąb (zapisz się tutaj). Język to nieodłączna część Twojego wizerunku. Żeby dobrze ubrać Twoją markę, musimy wiedzieć, jakim słownictwem się posługuje i z kim prowadzi dialog. Jeżeli grafika nie idzie w parze z językiem, to marka nie zyska miana autentycznej. O autentycznym pisaniu o sobie i do klientów dowiesz się więcej także od Ani Piwowarskiej, której motto brzmi „pisz tak, jak mówisz”.

też lubisz wrzucać angielskie zwroty do swojego słownictwa? Go ahead i daj nam znać w komentarzu! Dzięki temu będziemy wiedziały, że nie jesteśmy same ze swoimi kosmopolitycznymi skłonnościami!

XOXO

Karla

Znasz innych fajnych twórców, którzy piszą o języku marki i dzielą się wskazówkami na temat przyciągającego copywritingu? Podrzuć, proszę, linki w komentarzu. Wszystkie propozycje sprawdzimy i uzupełnimy tekst o aktualne polecenia.

Styl magazynowy: na czym polega jego sekret i jak go wyczarować?

Styl magazynów ma w sobie coś magicznego, co sprawia, że idealnie pasują do krótkiej wizyty u fryzjera i spokojnego poranka z kawą. Poznaj jego sekret i dowiedz się, jak wykreować editorialowy look w swoim biznesie.

własna strona internetowa, czyli retro-podróż do przeszłości

Kiedy myślisz o promocji swojego biznesu, prawdopodobnie jedną z pierwszych rzeczy, które przychodzą Ci do głowy, jest własna strona internetowa. Dzisiaj na części pierwsze rozkładamy naszą stronę i zabieramy Cię na podróż w czasie do poprzednich odsłon naszego biznesu.

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

copyright 2018 SHABLON

NIESZABLONOWY

magazyn

Zostaw nam swój adres, a będziemy regularnie podsyłać Ci dawkę nieszablonowych inspiracji.

copyright 2018 SHABLON

NIESZABLONOWY

magazyn

Zostaw nam swój adres, a będziemy regularnie podsyłać Ci dawkę nieszablonowych inspiracji.

Pin It on Pinterest

PODZIEL SIĘ

Podoba Ci się ten artykuł? Pomóż mu dotrzeć do tych, którym może posłużyć!